Pow! stanowczo nie jest książką dla wegetarian, a już w szczególności nie dla tych początkujących. To kolejna powieść chińskiego noblisty, w której motywem przewodnim jest obsesja, tym razem na punkcie… mięsa.
Główny bohater, mały Luo Xiaotong, w przeciwieństwie do większości z nas, nie żyje w świecie, w którym mięso jest stosunkowo tanim, łatwo dostępnym produktem. Od samego rana ciężko pracuje a na koniec dnia może liczyć jedynie na cienki kleik ryżowy lub, przy dobrych wiatrach, zupę ugotowaną na samych kościach. Tak jak większość mieszkańców wioski, Luo marzy o mięsie, jednak wyróżnia go to, że myśli o nim nieustannie. Obłęd, w jaki stopniowo popada staje się motorem napędowym, dzięki któremu udaje mu się wyrwać z nędzy i osiągnąć sukces. Jednak zgodnie z przysłowiem „apetyt rośnie w miarę jedzenia”, Luo Xiaotonga nie może zaspokoić własnego głodu.
Tę pełną niezwykłych postaci, brutalności i szaleńczej miłości historię poznajemy z pierwszej ręki, gdy dorosły już Luo Xiaotong, klęcząc w buddyjskiej świątyni przed obliczem sędziwego mnicha, spowiada się ze swojego życia. Jeżeli niektórzy zdążyli już pomyśleć, że to kolejna powieść o grzeszniku i jego długiej drodze do oświecenia, to od razu powiem, że nic z tych rzeczy.
Choć obsesyjna pogoń za mięsem wydaje się być oczywistą metaforą charakterystycznej dla Chińczyków manii bogacenia się, to Pow! jest czymś znacznie więcej, niż zwykłą satyrą, dzięki czemu stawiana jest na równi z dziełami takich mistrzów groteski, jak Günter Grass czy Witold Gombrowicz.









